Wszystko inaczej
Mehrgenerationenhaus Mikado
Franz-Mehring-Straße 20
15230 Frankfurt (Oder)
CIEKAWY? BEZPŁATNY UDZIAŁ
Veranstalter: Slubfurt e.V., www.slubfurt.net
Kontakt: Michael Kurzwelly, t: 0049 171 2668747, arttrans@arttrans.de
Tego ranka, kiedy wszystko stało się inne, nic się nie wydarzyło. Nie było huku, pożegnania, boskiego znaku. Kawa smakowała jak zawsze, zegar tykał, niebo zachowywało się tak, jakby nie miało z tym nic wspólnego. A jednak coś wisiało w powietrzu, niewidoczne i jednocześnie nie do przeoczenia, jak źle powieszony obraz w muzeum przyzwyczajeń.
Wszystko inne rzadko zaczyna się od odwagi. Zaczyna się od cichego pęknięcia. Od uświadomienia sobie, że to, co własne, stało się obce. Głos w głowie nadal mówi tym samym językiem, ale jego znaczenie uległo zmianie. Słowa takie jak „pewny”, „później” i „trzeba” tracą na znaczeniu, jakby były z papieru.
Droga nadal prowadzi prosto, ale stopy się wahają. Nie ze strachu, ale z ciekawości. A co, jeśli po lewej stronie nie ma przepaści, ale ogród? A co, jeśli po prawej stronie nie czeka koniec, ale początek bez nazwy? Wszystko inne nie oznacza, że wszystko będzie lepsze. Oznacza tylko, że kierunek jest do negocjacji.
Nauczyliśmy się kochać porządek. Linie, plany, czyste krawędzie. Wszystko inne jest natomiast plamą, której nie da się zmyć. Rozprzestrzenia się w rozmowach, które nagle stają się szczere. W lustrach, które nie akceptują już żadnych wymówek. W nocach, które nie chcą zasnąć, ponieważ muszą jeszcze coś wyjaśnić.
Czasami wszystko wydaje się być zdradą. Zdradą oczekiwań, wersji nas samych, które kosztowały nas tyle wysiłku. Ale może to tylko wierność czemuś głębszemu, na co długo czekaliśmy. Ciche porozumienie z własnym stawaniem się.
Wszystko inne pachnie deszczem na gorącym asfalcie. Jak kartony do przeprowadzki i otwarte okna. Brzmi jak fałszywa nuta, która okazuje się nową melodią. Potyka się, wątpi, śmieje się w nieodpowiednim momencie. Jest niewygodna, ponieważ nie oferuje krzesła, tylko ruch.
Na końcu – jeśli coś takiego istnieje – nie ma gotowego obrazu. Tylko stan. Otwarta przestrzeń, w której dopuszczalne są błędy i pytania mogą pozostać bez odpowiedzi. Zmiana wszystkiego nie jest celem. Jest obietnicą bez gwarancji, krokiem bez poręczy.
I może właśnie o to chodzi: nie wiedzieć, co nas czeka, a mimo to iść naprzód. Nie dlatego, że jesteśmy pewni, ale dlatego, że zastój nagle wydaje się większym zagrożeniem. Zmiana wszystkiego nie jest już wtedy zerwaniem, ale cichą, zdecydowaną zgodą na życie, które nie pyta, czy jesteśmy gotowi.